Pół żartem pół serio - Stefan Jerzy Siudalski

 Statystyki
Przejdź do treści

Menu główne:

Pół żartem pół serio

Twórczość > Wiersze
Żart...
Miała baba, miała
Kozła rogatego
Pojechał na wojnę
Została bez niego.
Długo gdzieś wojował
Lecz do baby wrócił
Nic babie nie przywiózł
I tym ją zasmucił.
Po co babie kozioł
Co nie ma niczego
Wypędziła kozła
Została bez niego.
Smutno teraz babie
Siedzieć samej w domu
Szuka więc koziołka
Szuka po kryjomu.
Kozioł gdy usłyszał
Że go baba szuka
Chciał tej babie dopiec
Bo to twarda sztuka.
Bo to twarda sztuka
Z tego kozła była
Wojna go twardości
Przez lata uczyła.
W nocy się do baby
Pod chałupę zakradł
Zastukał w okienko
Racicami trzasnął.
Chciał nastraszyć babę
Z całej siły wrzasnął.
Toż przy takim huku
Nikt by tam nie zasnął
Lecz co dalej było
Nikt by nie przewidział
Baba uśmiechnięta
Kozła zaprosiła.
Pewnie się dziwicie
Co się tam zdarzyło
Lecz bez kozła babie
Źle się samej żyło
SJS
Zielonooka...
Twoje ręce, moje dłonie
Twoje włosy, uśmiech mój.
Śnieg za oknem, zawierucha
Czy na zawsze będziesz mój?
  Płatki śniegu tańczą, tańczą.
  Ciemno, zimno - przytul mnie.
  Tyle kobiet zapomniałeś,
  Czy pamiętać będziesz mnie?
Dziś na pewno nie zapomnę.
Jutro chyba także nie...
Lecz gdy miną dwa tygodnie
Będę w myślach szukał cię.
       Żartuj, żartuj, przypilnuję
       Byś pamiętał długo mnie.
       Zapamiętasz jak całuję,
       Zapamiętasz długo mnie.
SJS około 1973-76- 2016
Święto
Sztandary, fanfary, orkiestra, szum
Ulicą jak rzeką przepływa tłum.
Mundury, ordery, kwiatuszki i kwiaty
Panowie odświętnie związali  krawaty.
Panienki, paniusie, dziewczynki i panie
Na święto włożyły najlepsze ubranie.
Orkiestra od rana już marsze przygrywa.
Dzieciaki, podlotki i stare dwie ciotki
Do tańca  szykują się nawet... dewotki.
Bębenki, fujarki, piszczałki i gwizdki
Oj będzie się działo jak będzie po... wszystkim?
Orkiestra ruszyła, na przodzie dyrygent
A za nim szeregi w rytm marsza falują.
Sztandary wysoko, kołyszą na wietrze,
Chmury niziutko nad ziemią się snują.
Deszcz spadnie czy niebo się przetrze?
Słoneczko zza chmurek na pochód spogląda
Więc deszczu nie będzie?
Grzmotnęło gdzieś z dala
Orkiestra przyspiesza i bardzo się stara
By dojść do pomnika nim zacznie się deszcz.
Stanęli i stoją, sztandary na przodzie,
Ktoś z kartki coś czyta lecz patrzą do góry
Przetrą się czy nie nad nimi te czarne... chmury?
Znów grzmot jeszcze bliżej, niepokój narasta,
Bo od pomnika daleko do miasta.
Grzmotnęło, lunęło więc popłoch wśród ludzi
Panienki, paniusie, dziewczynki i panie
Dzieciaki, podlotki i stare dwie ciotki
Do miasta już biegną a z nimi ... dewotki.
Orkiestra gdzie może chowa instrumenty
Dyrygent jest wściekły – widać, że nadęty..
Jak można, jak można zepsuć przedstawienie.
Dziś nie dam na tacę, może coś tym zmienię?
A Pan Bóg z góry na wszystko spogląda
Spogląda, ogląda ma wszak przedstawienie
Chcieli deszczu przecież – susza jest od dawna
Zapomnieli chyba o co się modlili.
A deszcz im wysłałem tam gdzie najgłośniej było.
Ot i tak się święto wielkie… zakończyło.

SJS Stara Miłosna 4.02.2019 gdzieś w nocy i po nocy

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego